Z twórczością Andrzeja Trojaka zetknąłem się dość późno. Kilka lat temu kupiłem płytę „Kredki” i odtąd jego muzyka rozgościła się w mojej rodzinie. Po pierwszym odsłuchu zrozumiałem, że spotkałem kogoś wyjątkowego. Kogoś kto nie wciska mi gatunkowych klisz ale zaprasza do rozmowy na ważne tematy. Co ciekawe owa rozmowa jest prowadzona w niezwykle lekkim a czasami wręcz frywolnym stylu. Niech Was jednak nie zmyli luz, humor i lekkość tych opowieści. To nie są łatwe piosenki o przyjemnych sprawach. Wejście w świat bohaterów Andrzeja to słodko-gorzka przechadzka po naszych własnych słabościach, świństewkach, wątpliwościach i rozterkach. To cała masa pytań, których nie da się zbyć prostą odpowiedzią jeśli chcemy być ze sobą szczerzy.
Z takim nastawieniem w głowie czekałam na spotkanie z artystą. Nasza muzyczna piwnica tym razem nie pękała w szwach. Było sporo wolnych miejsc i trochę się martwiłem jak to wpłynie na atmosferę koncertu. Po raz kolejny okazało się, że publiczność stanęła na wysokości zadania. Artyści zaś sprawili, że ci wszyscy, którzy nie dotarli mogą wyłącznie żałować. Po koncercie z różnych ust słyszałem, że to było jedno z najlepszych spotkań w naszym kilkuletnim już cyklu.
Oczywiście jak to u nas nie zabrakło niespodzianek. Zapowiadane na plakatach trio okazało się kwartetem a to dzięki wsparciu genialnego Pawła Głowackiego. Paweł, nasz przyjaciel i ambasador przyciąga do inicjatywy Country w Mieście także innych lokalnych artystów za co jesteśmy mu niezwykle wdzięczni. W ten sposób koncert Andrzeja Trojaka otworzył krótki ale fantastyczny występ duetu Andrzej Baranowski – Paweł Głowacki. Coś mi mówi, że to nie było ostatnie spotkanie z tymi dżentelmenami na naszej scenie
Andrzej Trojak wyszedł na scenę muzycznej piwnicy restauracji Pióro Feniksa kilkanaście minut po 20.00 w towarzystwie fantastycznych muzyków. Na kontrabasie towarzyszył mu: Bartek Stuchlik a na gitarze Arek Wiech. Osobiście byłem odrobine zdziwiony repertuarem. W sumie nie wiedziałem czego mam się spodziewać. Dostęp do nagrań Andrzeja jest bardzo ograniczony a na żywo nigdy przedtem go nie widziałem. To co usłyszałem pokazało mi jak mało wiem o tym czym Andrzej się interesuje, co artystycznie robił przez ostatnie lata. To co usłyszałem nie rozczarowało mnie jednak wcale. Wręcz przeciwnie. Pierwszą część koncertu wypełniły autorskie przekłady takich artystów jak: Mark Knopfler, Johnny Cash, The Rolling Stones i w końcu mistrz Cohen. To był nowy mocny impuls żeby sięgnąć po dobrze znaną muzykę i przemyśleć jeszcze raz co owi artyści mieli do powiedzenia. Magia zadziała się jednak w części drugiej kiedy Andrzej zaczął opowiadać własne historie. Obrazki pokazujące Polskę i ludzi chodzący ulicami małych miasteczek, gdzieś tam na południ albo północy. Opowieści o nas szukających szczęścia, obserwujących z gniewem usankcjonowanie bezprawie, czy domagających się uwagi, współczucia, zrozumienia.
Koncert się skończył a ja wracałem do domu zły. Zły ponieważ nie mogłem zabrać ze sobą tych opowieści. Zły bo Andrzej jeszcze ich nie nagrał i nie wydał. Bo nie mogę do niech wracać i rozciągać tej rozmowy z artystą w czasie. Andrzeju jako Twoi fani DOMAGAMY SIĘ PŁYT!!!!

Autor zdjeć Sebastian Dacków – po raz kolejny wielkie dzięki za genialny fotoreportaż.

NO TO STARTUJEMY! 29 września (jakże by inaczej). Tym razem nie robię żadnej tajemnicy bo już nie mogę się doczekać żeby podzielić się z Wami informacją kto wystąpi. Andrzej Trojak zagra w muzycznej piwnicy restauracji Pióro Feniksa swój autorki program, na który złożą się piosenki pisane dla Grupy Furmana, Zgredybillies oraz najnowsze produkcje. Zapowiada się wyjątkowe spotkanie i moce otwarcie sezonu. Czekam na Was 29 września od godz. 20.00. Bilety dostępne przed koncertem – ilość miejsc ograniczona!