To co wydarzyło się 30 marca było dla Country w Mieście wydarzeniem bez precedensu. Po raz pierwszy odważyliśmy się wyjść z bezpiecznej i gościnnej przestrzeni piwnicy Pióra Feniksa. Po raz pierwszy zaryzykowaliśmy wynajęcie dużej sali widowiskowej (ponad 200 miejsc). Po raz pierwszy zaprosiliśmy Was na wieczór filmowo – koncertowy. Byłem pełen obaw czy to dobre decyzje. Byłem pełen obaw czy przypadnie Wam do gustu nowa formuła, nowe miejsce i wreszcie nasza autorska produkcja – film dokumentalny. Okazało się, że jestem człowiekiem małej wiary. Sala zapełniła się niemal do ostatniego miejsca. Biorąc pod uwagę Wasze relacje w mediach społecznościowych nowe miejsce i nowa formuła przypadły Wam do gustu a wnioskując po żywych reakcjach podczas projekcji film Was nie rozczarował.
Ten wieczór po raz kolejny udowodnił, że warto podejmować wyzwania, stawiać sobie nowe cele i warto poświęcać czas dla ludzi którzy potrafią to docenić.

Wszystko zaczęło się w styczniu 2018 roku. Zapytałem Dominika Maya (świetnego filmowca i mojego serdecznego przyjaciela) czy zgodziłby się nagrać krótki reportaż z przygotowywanego przez Country w Mieście koncertu „W hołdzie dla płyty Różne Kolory”. W zamyśle miał to być kilkuminutowy materiał zakończony rozmową z głównym bohaterem wieczoru Michałem Lonstarem. Kiedy zacząłem rozmowę z Michałem nie spodziewałem się, że z planowanych kilku minut wyjdzie nam ponad godzinnym, niezwykle internujący wywiad przerywany akustycznymi wersjami jego piosenek. Obok, przy zastawionym kolacją stole siedziało w skupieniu kilku gości a my rozmawialiśmy tracąc poczucie czasu. Chciałem z Michałem porozmawiać o płycie sprzed trzydziestu lat a wyszła nam rozmowa o miłości do muzyki, zmaganiach z przeciwnościami losu i cenie, którą trzeba zapłacić za spełnione dziecięce marzenia. Kiedy Dominik wyłączył kamerę wiedziałem już, że to nie będzie reportaż. Materiał, który mieliśmy zdecydowanie bardziej wpisywał się w formułę dokumentu.

Film wielokrotnie przemontowywany przeleżał w szufladzie kilka miesięcy zanim odważyłem się pokazać go Lonstarowi. Kiedy powiedział, że jest z niego zadowolony i zgodził się na publiczną kolaudację pomyślałem, że warto abyście Państwo mogli zobaczyć go w miejscu oddającym klimat tamtej rozmowy i koniecznie na dużym ekranie. Tak zrodził się pomysł na spotkanie w sali kina Muza w Poznaniu.

Przystępując do produkcji tego wydarzenia wiedziałem kogo potrzebuję na scenie jako muzyczne dopełnienie spotkania. Potrzebowałem artystów, którzy sprostają wyśrubowanym standardom Michała i odnajdą się na dużej teatralnej scenie. Potrzebowałem artystów, którzy potrafią zbudować delikatny i subtelny klimat oddający intymność tamtej filmowej rozmowy. Wybór był oczywisty – Ola Nowak Band.
Twórczość Oli Nowak odkryłem dzięki rekomendacji Michała i Magdy. Zachwyciło mnie jej brzmienie i bardzo dojrzałe, odważne podejście do łączenia stylów i gatunków muzycznych. Słuchając jej nagrań moje myśli wędrowały w kierunku amerykańskiego kanonu: pięknych countrowych produkcji Raya Charles’a, subtelności Norahy Jones czy Alison Krauss. Jej muzyka płynie pięknym nurtem czasami aksamitnie jazzowa innym razem folkowo frywolna. Cechuje ją wrażliwość i doskonały warsztat. Dzięki takim artystom jak Ola Nowak muzyka country ma szansę przebić się poza mur ortodoksyjnych countrofanów i dotrzeć do szerokiego grona odbiorcą. Mocno trzymam za to kciuki!

To był dla mnie bardzo wartościowy wieczór. Wieczór, który dał mi poczucie spełnienia i ukojenia. Ukołysała mnie niezwykle zmysłowa muzyka Oli a rozmowy z Michałem udowodniły mi po raz kolejny, że warto szukać wokół siebie ludzi mądrych i wrażliwych, bo dzięki nim nasz świat staje się na chwilę choć trochę łatwiejszy do zniesienia.

Ideą Country w Mieście są spotkania oparte na dialogu i bliskim kontakcie z drugim człowiekiem. Tego wieczoru Państwo udowodniliście, swoją liczną obecnością, że ludzi którzy takiej atmosfery szukają i potrzebują jest znacznie więcej niż może pomieścić muzyczna piwnica Pióra Feniksa. Bardzo Wam za to dziękujemy!

Fot. Sebastian Dacków