Ciasna piwnica w centrum miasta wypełniona ludźmi do granic możliwości. Na końcu sali mała scena, na niej kilka barowych stołków, cztery mikrofony, akustyczne gitary i mandolina. Kilka minut po dwudziestej w światło reflektora wchodzi człowiek. Nie jest już młodzieniaszkiem jego twarz zdobi siwa broda ale ciągle ubiera się tak jak lubi najbardziej: błękitne dżinsy, kowbojskie buty i koszula w kratę. Na głowie nosi biały kowbojski kapelusz. Siada na stołku bierze do ręki gitarę i zaczyna piosenkę. Od pierwszego wersu cała sala śpiewa razem z nim. Znają każde słowo tej pieśni.

Tak zaczyna się wieczór, który przeciągnie się do później nocy. Są kolejne piosenki, opowieści a potem na krzesłach obok niego zasiadają goście. Artysta sam ich zaprasza. Są o połowę młodsi od niego i można wyczuć, że przyszli tu złożyć hołd swojemu idolowi. Ich wspólny występ wypełnia salę niesamowitą energią. Bisują do późnej nocy. Tak mogłaby się zaczynać historia piątkowego wieczoru w Nashville, ale to nie jest opowieść z Honky Tonk Road. To zdarzyło się w Polsce, w Poznaniu w miniony piątek. Gościem Country w Mieście był człowiek legenda – Michael Lonstar a na scenie towarzyszyli mu Grzegorz Sykała, Łukasz Kulczak (CASHflow, country & rock’n’roll) oraz Adam Czech i Mateusz Rychły (The Roadhouse).

Jeśli ktokolwiek z publiczności zastanawiał się czy muzyka Country ma w Polsce jakąś przyszłość to po tym wieczorze nie ma już żadnych wątpliwości. Szczęśliwi ci, którzy widzieli to na własne oczy i słyszeli na własne uszy. To był wieczór na miarę mistrza – Lonstar – bardzo dziękujemy!!!