Tomasz Jarmołkiewicz, Poznań 03.02.2017 – było pięknie w przenośni i dosłownie 🙂 Niespełna dwa lata temu spędziłem z Tomkiem Jarmołkiewiczem kilka nocnych godzin w drodze z Ostrołęki do Poznania. Wracałem z bardzo udanej imprezy u Wojtka Dudkowskiego i gdzieś na autostradzie, parę kilometrów za Warszawą poczułem, że potrzebuje towarzystwa na dalsza drogę. Lubię podróżować sam, ale późną nocą rozmowy z samym sobą zaczynają nużyć. Właśnie wtedy dosiadł się Tomek. Zagrał kilka utworów i przestałem być senny a zebrało mi się na rozmowy. Niekiedy spieraliśmy się, bo to co usłyszałem nie przypadło mi do gustu, częściej jednak wymienialiśmy poglądy na temat ludzi, których spotykamy. Tych dobrych i tych złych – jak to w życiu. Były też momenty kiedy nic nie mówiłem tylko słuchałem wzruszony. Z tamtej podróży szczególnie zapamiętałem klimat: łagodny i liryczny. Dojechałem do domu nad ranem i pomyślałem, że dobrze podróżować w towarzystwie mądrej, wrażliwej osoby choćby towarzyszyła tylko głosem, myślą i muzyką zapisaną na płycie. Tomek odprowadził mnie wtedy bezpiecznie do domu. Postanowiłem mu się odwdzięczyć i zaprosiłem go do Poznania na koncert w ramach cyklu Country w Mieście.

Zgodził się i w miniony piątek w bardzo kameralnym gronie przyjaciół mieliśmy szansę ponownie spędzić razem kilka godzin. I znowu się nie zawiodłem. Było lirycznie, mądrze, wesoło i wzruszająco a od pewnego momentu po prostu pięknie choć to akurat nie za sprawą Tomka 🙂 – kto zerknie na zdjęcia natychmiast zrozumie o co mi chodzi. Tomek jest nie tylko autorem tekstów i kompozytorem. Jest także inspiratorem. Pan S zaśpiewał kiedyś: „You can’t start a fire without a spark” i cały świat przyznał mu rację bo jakże się z tym nie zgodzić. Większość z nas w odpowiednim miejscu i czasie spotyka coś lub kogoś kto jest dla nas taka iskrą. Kasia, Patrycja i Ania spotkały Tomka i zdaje się, że zarówno czas jak i miejsce były idealne. Kiedy te trzy młode artystki stanęły na scenie nie wiedziałem czego się spodziewać. Przyznam, że trochę się bałem. I choć pisząc te słowa daleki jestem od stwierdzenia, że zobaczyłem przyszłość muzyki country (parafrazując słynne powiedzenie Jon’na Landau’a) to muszę stwierdzić, że wróciłem z wczorajszego koncertu pełen optymizmu.

Michael Lonstar powiedział mi kiedyś cytując klasyka: „Muzyka Country to trzy akordy i prawda. Akordów może być więcej ale prawdy nie może zabraknąć”. Ten cytat poraził mnie swoja mądrością. Kiedy wczoraj wieczorem dziewczyny wyszły na scenę zobaczyłem właśnie czystą prawdę. Żadnego udawania, pozowania czy masek. Trzy młode artystki prawdziwie przejęte i w pełni zaangażowane w to co robią. Z przyjemnością obserwowałem jak wypełniają scenę pozytywnymi emocjami. Co będzie dalej? Nie mam pojęcia bo diabeł tkwi w szczegółach ale iskra, która zapaliła ten ogień była mocja i płomień jest teraz bardzo jasny. Będę się uważnie przyglądał temu co dzieje się w Chełmnie bo to dobra alternatywa dla banalnych rymowanek, w które niektórzy próbują wtłaczać muzykę country.

PS. Piotrze nie zapomniałem o Twoim występie – przyznaje, że twoje umiejętności zrobiły na mnie wrażenie. Trochę jednak szkoda, że skończyło się wyłącznie na popisach solo. Strasznie mnie ciekawi jak wypadłyby utwory Teacher’s Crew z Twoim i Tomka akompaniamentem.

Autorem wszystkich zdjęć jest Sebastian Dacków. Sebastian – bardzo dziękuje!